„Sekty albo Nowe Ruchy Religijne. Wyzwania duszpasterskie” – czego dotyczy raport?

Sekty albo nowe ruchy religijne. Wyzwania duszpasterskie” – Opinia o raporcie z Watykanu

Ten artykuł dotyczy raportu watykańskiego p.t.: „SEKTY ALBO RUCHY RELIGIJNE – WYZWANIA DUSZPASTERSKIE” opublikowanego 40 lat temu, w 1986 roku. Raport ten był owocem pracy Watykańskiego Sekretariatu Jedności Chrześcijan, Sekretariatu dla Religii Niechrześcijańskich, Sekretariatu dla Niewierzących oraz Papieskiej Rady do spraw Kultury. Do 30 października 1985 roku zbierano materiały od 75 krajowych i regionalnych Konferencji Episkopatów, które zawierały odpowiedzi na zadane w kwestionariuszu pytania oraz dodatkowe dokumenty w postaci kopii listów pasterskich, broszur, artykułów i studiów.

Raport ten po raz pierwszy ukazał się w naszym języku w polskim wydaniu „L’Osservatore Romano” 5/1986 ss. 3-6. Następnie ten raport lub jego fragmenty zostały przedrukowane w książkach, których recenzje wkrótce zamieszczę na blogu. Są to następujące pozycje:

  • „Kościół katolicki, a sekty” autorstwa ks. Stanisława Pyszko SJ
  • „Wiara w pigułce, czyli sekty” autorstwa o. Tomasza Alexiewicza OP i Jacka Maruchina.

Dlaczego warto przeczytać raport  „Sekty albo nowe ruchy religijne. Wyzwania duszpasterskie”?

Widzę dwa powody, dla których warto się zapoznać z tym raportem.

Nic się nie zmieniło… ?

Po pierwsze raport wskazuje wyraźnie na problemy Kościoła, które nadal są aktualnymi jego bolączkami. Zastanawia, jak to się stało, że minęło 40 lat, a problemy nie znikły, a nawet są bardziej palące. Czy to kwestia złego wdrożenia zmian, czy w ogóle nie planowano niczego takiego? W 1986 roku Kościół miał wielkie znaczenie w Polsce, owszem był komunizm, ale upadł 3 lata później. Więc czemu wnioski z Synodu z 1985 roku nie zmotywowały naszych hierarchów do konkretnych działań, szczególnie, że apogeum wszelkiego rodzaju sekt i dziwnych grup przypadło na lata 90’ XX wieku.

Zalecenia dotyczą stylu życia, kazań i szerzej opisane są poniższych dwóch sekcjach tego artykułu:

Autoreferencyjność i brak autokrytycyzmu

Raport choć wskazuje na to, że w Kościele Katolickim istnieją zachowania sekciarskie, nie zakłada, że mogą powstać w nim sekty. Czterdzieści lat później wiemy więcej i znamy niechlubne historie wielu ruchów i wspólnot zarówno globalnych jak i lokalnych. W 1986 roku Steven Hassan, ekspert od sekt, jeszcze nie zdążył napisać swojej pierwszej kultowej książki charakteryzując jednoznacznie grupy destrukcyjne. Jego dwie książki „Psychomanipulacja w sektach” i „Jak uwolnić się od manipulacji psychicznej w sekcie” mam zamiar wkrótce omówić.

Dlatego wiedząc więcej niż autorzy raportu, mogę zrozumieć, że szczerze wierzyli w to co pisali.

W rzeczy samej pewne cechy mentalności czy postaw sekciarskich, czyli nietolerancja, czy wręcz agresywny prozelityzm, nie muszą prowadzić do powstania sekty i w każdym razie nie wystarczają do jej scharakteryzowania. Postawy takie spotykamy również pośród wierzących chrześcijan w obrębie kościołów i wspólnot kościelnych. Takie grupy chrześcijańskie o mentalności sekciarskiej mogą ulec ewolucji dzięki pogłębieniu swej formacji chrześcijańskiej i kontaktom z braćmi w wierze. W ten sposób mogą one stopniowo umacniać pośród siebie postawy i ducha kościelnego.

Niestety, tworzący raport nie przewidzieli, że nie zawsze ta formacja jak i kontakty z braćmi w wierze będą budujące – nie przewidzieli, że mogą być destrukcyjne.

W ogóle w moim postrzeganiu sekty, to popełniłem dwa takie kluczowe błędy… Pierwszy błąd polegał na tym, że miałem takie przekonanie, że sekta może istnieć, ale w jakiejś innej religii: hinduistycznej, jakiejś nie wiem… Hare Krishna? A nawet jeśliby istniała w chrześcijaństwie, to gdzieś u protestantów albo u prawosławnych. Nie przychodziłoby mi do głowy, że może powstać sekta w moim własnym wyznaniu. W ogóle nie brałem takiej opcji pod uwagę, bo być może się nie słyszało o takich rzeczach.

A drugie błędne przekonanie miałem, że gdyby jakimś cudem w tym moim wyznaniu, w mojej religii się pojawiła sekta, to ja bym na pewno się zorientował, bo jestem inteligentny i bym nie wstąpił do czegoś takiego. Więc to był taki drugi błąd, który popełniłem, no i się okazuje, że wiele inteligentnych osób taki błąd popełniło, bo im się wydawało, że by się zorientowali.

Jakie tematy są poruszone w raporcie „Sekty albo nowe ruchy religijne. Wyzwania duszpasterskie”?

1. Wstęp

Autorzy opisują sekty w następujący sposób. Mówią „o grupach swoistego rodzaju, zazwyczaj uważanych za zagrożenie dla wolności obywateli i ogólnie dla społeczeństwa.

Kulty i sekty scharakteryzowano również jako wyróżniające się pewnymi szczególnymi zachowaniami. I tak na przykład często mają one strukturę autorytarną, stosują różne formy prania mózgów i kontroli myśli, nacisku grupowego, a także wsączają w swych członków, poczucie winy, strachu, i tak dalej.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że młodzi są bardzo podatni na działanie sekt, ale niektóre z nich rekrutują także dorosłych.

Jak się wydaje, bardzo niewiele osób wstępuje do sekty z niskich pobudek. Być może najważniejszym zarzutem, jaki można uczynić sektom, jest to, że często nadużywają dobrych intencji i pragnień osób nieusatysfakcjonowanych.

W raporcie zwraca się uwagę na to, że ludzie mogą być bardziej podatni na wstępowanie do takich grup,  gdy Kościół i społeczeństwo nie daje odpowiedzi na pytania, gdy ludzie mają nieuregulowaną sytuację małżeńską, lub gdy są problemy w kontaktach z księżmi.

2. Przyczyny rozprzestrzeniania się tych ruchów i grup

Sytuacje kryzysowe lub ogólna podatność mogą ujawnić albo również wytworzyć potrzeby i aspiracje, które stają się następnie motywacjami do zwrócenia się w stronę sekt. Pojawiają się one na płaszczyźnie tak poznawczej, jak i uczuciowej, i posiadają cechy wspólne, to znaczy są ześrodkowane na „samym sobie” w relacji „do innych” (aspekt społeczny), do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości (aspekt kulturowy i egzystencjalny), do transcendencji (aspekt religijny).

Autorzy wymieniają 8 potrzeb i aspiracji, które oferują sekty:

  1. Potrzeba przynależności, poczucie wspólnoty.
  2. Poszukiwanie odpowiedzi.
  3. Dążenie do integralności, holizm.
  4. Poszukiwanie tożsamości kulturowej.
  5. Potrzeba bycia rozpoznanym, wyróżnionym.
  6. Poszukiwanie transcendencji.
  7. Potrzeba duchowego kierownictwa.
  8. Potrzeba zaangażowania się i włączenia.

Często dokładnie z tych samych powodów ludzie wstępują do wspólnot katolickich.

W raporcie wymienione są też techniki werbunku do sekt oraz szkolenia i indoktrynacji. Rodzi się więc pytanie, czy któreś z nich nie zdarzają się i we wspólnotach katolickich?

Wspomniane sekciarskie techniki, to:

  1. Delikatny proces wprowadzania;
  2. Techniki nacisku: bombardowanie miłością, bezpłatny posiłek, flirt, itp.;
  3. Wmuszanie w nowo zwerbowanych gotowych odpowiedzi i decyzji;
  4. Pochlebstwo;
  5. Rozdawanie pieniędzy, leków;
  6. Stawianie wymogów bezwarunkowego posłuszeństwa;
  7. Izolacja, kontrola procesu racjonalnego myślenia i informacji z zewnątrz;
  8. Odcięcie adeptów od przeszłości. Skupienie się na ich dawnych złych zachowaniach. Wykorzystywanie ich zahamowań i ograniczeń;
  9. Metody przebudowy świadomości: klisze blokujące myślenie, hamowanie refleksji;
  10. Utrzymanie zwerbowanych w ciągłej aktywności, likwidowanie oporu i negacji.

3. Wyzwanie duszpasterskie i sposoby podejścia do niego

Bardzo mi się podobały spostrzeżenia dotyczące ludzi w tym raporcie.

Chcieliby nauczyć się traktować siebie samych jako świadomych „wykonawców”, nie chcą być bezwartościowymi pionkami lub oportunistami zabiegającymi tylko o własne dobro; często nie wiedzą, co i jak robić.

Ludzie czujący się zagubionymi pragną być odnalezieni. Innymi słowy, istnieje jakby próżnia domagająca się głośno zapełnienia. W istocie rzeczy stanowi ona kontekst, w jakim możemy rozumieć nie tylko krytyki pod adresem Kościoła, zawarte w wielu odpowiedziach, lecz również – i przede wszystkim – problemy duszpasterskie i proponowane sposoby podejścia do nich. I te wyraźnie wskazują na liczne braki niedomogi w aktualnej postawie Kościoła, mogące ułatwić sukces sektom.

Można by powiedzieć – „czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień” i nadal niewiele się zmieniło. Powyższe postulaty nadal są aktualne, więc warto sobie o nich przypomnieć.  

Aby odpowiedzieć na wspomniane wyżej wyzwania, autorzy raportu proponują zmianę podejścia w 6 aspektach.

a) Poczucie wspólnoty

Niemal wszystkie odpowiedzi zawierają apel o ponowne przemyślenie, przynajmniej wielu sytuacjach lokalnych, tradycyjnej struktury wspólnoty parafialnej. O poszukiwanie takiego modelu owej wspólnoty, który miałby w sobie więcej braterstwa, byłby bardziej na miarę człowieka, lepiej przystosowany do sytuacji życiowych ludzi, posiadałby w większym stopniu charakter podstawowej wspólnoty kościelnej. Jej rodzaje: opiekuńcze wspólnoty żywej wiary, miłości, ciepła, akceptacji, zrozumienia, pojednania, koleżeństwa i nadziei; wspólnoty celebracyjne; wspólnoty modlitewne; wspólnoty misyjne – zwrócone na zewnątrz, pełniące rolę świadków; wspólnoty pomagające, otwarte na potrzeby ludzi, mających szczególnie trudne problemy, na przykład rozwiedzionych i ponownie zawierających małżeństwo, ludzi żyjących na marginesie społecznym.

b) Kształcenie i kształcenie ciągłe.

Odpowiedzi kładą silny nacisk na potrzebę ewangelizacji, katechezy, kształcenia w sprawach wiary i ciągłego kształcenia ludzi wierzących w zagadnieniach biblijnych teologicznych, ekumenicznych, na poziomie wspólnot lokalnych, a także kleru i osób zajmujących się kształceniem.

Ten ciągły proces powinien mieć charakter zarówno informacyjny, tzn. przekazujący wiadomości o naszej tradycji katolickiej (wierzenia, praktyki, duchowość, medytacja, kontemplacja, itd.), o innych tradycjach, nowych grupach religijnych itd., jak i formacyjny, zapewniający poradnictwo w sprawach wiary osobistej, wspólnotowej, pogłębienie odczucia transcendencji, pierwiastka eschatologicznego, religijnego zaangażowania, ducha wspólnoty itd.

c) Podejście osobowe i integralne.

Ludziom należy pomagać w uświadamianiu sobie, że są kimś jedynym kochanym przez osobowego Boga, że każdy z nich ma własną historię, od narodzin poprzez śmierć do zmartwychwstania.

d) Tożsamość kulturowa

Kwestią podstawową jest inkulturacja. Podkreśla się ją szczególnie w odpowiedziach otrzymanych z Afryki; Ujawniają one poczucie obcości wobec zachodnich form kultu religijnego, często niemających żadnego związku z otoczeniem kulturowym i sytuacjami życiowymi ludźmi.

e) Modlitwa i kult religijny.

Niektórzy sugerują przemyślenie na nowo klasycznych schematów liturgicznych. Sobota wieczór – niedziela rano, częstokroć nieprzystających do sytuacji codziennego życia.

Także i tutaj inkulturacja jest koniecznością (przy zachowaniu należnego szacunku dla istoty liturgii i wymagań uniwersalizmu).

Kazanie nie może być jedynie teoretyzowaniem,  moralizowaniem czy spekulacją intelektualną, lecz powinno również implikować świadectwo życia tego, co je głosi.

f) Współuczestnictwo i przywództwo.

Pod poniższym fragmentem mogę podpisać się oboma rękami i nogami. Tylko to było napisane 40 lat temu. Wiem, że młyny kościelne mielą powoli… ale te chyba się zatrzymały.

Być może więcej uwagi trzeba poświęcić roli, jaką w podejściu do sprawy sekt lub przynajmniej do ludzi ulegających im wpływom, mogą odegrać ci spośród laikatu, którzy w obrębie Kościoła i współpracując z duszpasterzami pełnią funkcję rzeczywistych przywódców, tak w dziedzinie duchowej, jak i pasterskiej. Z kapłanami nie powinno się kojarzyć przede wszystkim ich funkcji administracyjnych, urzędowych czy rozjemczych, lecz raczej należy w nich widzieć braci przewodników, pocieszycieli i ludzi modlitwy. Niekiedy zbyt duży jest dystans, który trzeba zmniejszyć pomiędzy wiernymi i biskupem, a nawet pomiędzy biskupem i kapłanami. Posługiwanie biskupa jest służbą dla jedności i komunii, i to musi być dla wiernych widoczne.

Dodałabym do tego, że warto kształcić katolickich liderów, a jednocześnie mieć mechanizmy superwizji lub kontroli by już w zarodku niszczyć sekciarskie zapędy.

4. Zakończenie

Autorzy raportu zwracają uwagę, że gdy pisali o oddziaływaniu sekt na ludzi, głównie skupiali się na katolikach i członków sekt wywodzących się z Kościoła Katolickiego. Nie wiem jak brzmiał tekst w oryginale, ale polskie tłumaczenie niechcący uderza w sedno sprawy. Z tego co rozumiem autorom chodzi o tych członków sekt, którzy pochodzili z Kościoła Katolickiego. Jednakże dziś moglibyśmy odczytać to zdanie inaczej, że warto by hierarchia zatrzymała swoją uwagę na członkach sekt, które powstały w Kościele katolickim.

Doświadczenie może pokazać, że na ogół możliwości dialogu z sektami są niewielkie albo zgoła żadne, i nie tylko one same są zamknięte na wszelki dialog, lecz również mogą stanowić poważną przeszkodę w wychowaniu ekumenicznym i w wysiłkach w tym kierunku wszędzie tam, gdzie one działają.

Dziś obserwujemy dużą polaryzację w Kościele. Równie oporni na dialog mogą być jego członkowie i nie ma tu potrzeby ekumenizmu. Zauważmy, ile jest sporów o przyjmowanie Komunii św. na klęcząco i do ust, w przeciwieństwie do pozycji stojącej i przyjmowaniu na rękę. „Tradsi” kłócą się z „charyzmatykami” kto jest „bardziej” katolicki. Konserwatywni i liberalni w poglądach również.

5. Zachęta ze strony Synodu 1985 r.

Końcowy dokument Synodu stwierdza, że sytuacja w świecie ulega zmianom i że znaki czasu trzeba poddawać ciągłej, bieżącej analizie. Odnotowuje się w nim też zjawisko powrotu do sacrum i fakt, że niektórzy ludzie swoją potrzebę sacrum starają się zaspokoić w sektach. W Kościele często widzi się tylko instytucję, może dlatego, że zbyt wielką wagę przywiązuje się w nim do struktur, zbyt małą zaś do pociągania ludzi w stronę Boga w Chrystusie.

Obecnie, to że Kościół kojarzy się głównie jako instytucja ( w wielu miejscach skompromitowana) jest jedną z przyczyn masowej laicyzacji w Europie i USA. Gdyby dawno temu wdrożono dwie poniższe zachęty sprzed 40 lat, może teraz byłoby inaczej.

Wspólnota chrześcijańska potrzebuje ludzi żyjących realną i powszechną świętością.

Kościół powinien w sposób profetyczny piętnować wszelkie formy nędzy i ucisku, i wszędzie chronić oraz popierać podstawowe niezbywalne prawa osoby ludzkiej.

6. Wybrana bibliografia na temat sekt.

Jedno z pytań w kwestionariuszu dotyczyło tekstów o sektach napisanych w danym kraju. W ramach odpowiedzi przesyłano tytuły książek, dokumentów i opracowań, które zostały zebrane w ostatniej sekcji raportu. Niestety było to 2 lata przed tym gdy Steven Hassan  – ekspert od sekt, opublikował swoją pierwszą książkę.

Jaką refleksję wzbudza raport „Sekty albo nowe ruchy religijne. Wyzwania duszpasterskie?”

Moja pierwsza refleksja – wróćmy znowu do tematu!

Jako ćwiczenie polecam, byście czytając cytaty z raportu, lub czytając całą treść raportu, zamiast słowa „sekta”, wstawili nazwę wspólnoty, co do której macie ambiwalentne uczucia i sprawdzili czy to te cechy, które raport przypisuje sektom pasują do opisu tej wspólnoty czy nie.

Raport „Sekty albo nowe ruchy religijne. Wyzwania duszpasterskie” opisuje stan zrozumienia hierarchii Kościoła na lata 80’ XX wieku. Aktualnie mamy drugą dekadę XXI wieku i po pierwsze lepiej znamy się na psychologii, a po drugie mamy wiedzę, że w sektach nie tyle chodzi o doktrynę, co o znamiona grupy destrukcyjnej.

Wcześniej wymieniłam dwadzieścia przykładów wspólnot, które zrodziły się na łonie Kościoła Rzymskokatolickiego, z których część uległa reformie i wróciła do KRK, część działa jako sekty, a część jest uznawana przez Kościół choć powszechnie wiadomo, że są ignorowane regularne skargi i zgłoszenia nadużyć.

Jeśli przeczytamy książki Cialdiniego „Wywieranie wpływu na ludzi” oraz wcześniej wymienione przeze mnie napisane przez Stevena Hassana zdamy sobie sprawę z tego, że manipulacja jest możliwa wszędzie.

Nawet grupy z oficjalną doktryną katolicką mogą stosować kontrolę zachowań, informacji, myśli i emocji. Można intelektualnie nie wiedzieć czym jest manipulacja, a jednak manipulować. Często uczymy się podświadomie manipulacji w rodzinach już jako małe dzieci.

To, że ktoś wie, czym jest manipulacja, nie oznacza, że nie jest manipulowany – o tym świadczą tysiące przykładów byłych członków sekt, którzy charakteryzowali się znaczną wiedzą i wysoką inteligencją.

Dlatego właśnie powstał projekt Neony Szeptem – strona, Social media i dlatego chcę napisać o tym książkę, bo wstąpienie do wspólnoty katolickiej, czy nawet zakonu nie musi oznaczać relacji pełnych miłości, może okazać się to miejscem toksycznym.

To motywuje mnie, i mam nadzieję, że ja zmotywuję innych by mieli oczy otwarte, zgłaszali wszelkiego rodzaju nadużycia i nie wzmacniali toksycznych zachowań w grupie.

Gdzie znaleźć więcej informacji o sektach?

Na stronie Neony Szeptem możesz znaleźć wiele zebranych wartościowych informacji o sektach:

Gdzie szukać opisów kolejnych wartościowych książek?

Chcesz więcej recenzji? Wesprzyj Neony Szeptem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty