Okładka książki pod tytułem "Pastwisko. Jak przeszłość, strach i bezwład rządzą polskim Kościołem.

SPIS TREŚCI

O czym jest książka pod tytułem „Pastwisko”?

Książka „Pastwisko. Jak przeszłość, strach i bezwład rządzą polskim Kościołem”. Jest prawie ośmiuset stronicową analizą polskiego Kościoła Katolickiego i zjawisk, które w nim występują. Autor, co można odgadnąć z tytułu jego dzieła wskazuje na trzy czynniki które mają wpływ na sposób zarządzania tą instytucją, oraz sposób myślenia hierarchów, księży i osób konsekrowanych oraz świeckich.

Dlaczego warto przeczytać książkę „Pastwisko”?

Ignacy Dudkiewicz podkreśla, że to jest książka o władzy w Kościele, a nie o Kościele, dlatego nie porusza wszystkich innych dotyczących go aspektów. Zaczynając pisać te dzieło zdawał sobie sprawę z tego, że władza w Kościele w Polsce nie była nigdy opisana i że to ma wpływ na przyszłość chrześcijaństwa w naszym kraju.

Autor postawił sobie za cel by to opasłe tomisko było prawdziwe i uczciwe. Nie chciał spisać swoich przemyśleń, tylko przez cztery lata pracował nad tym by odpowiedzieć na pytanie co rządzi Kościołem i jaki to ma wpływ dzisiaj na strukturę władzy. Ignacy Dutkiewicz nie chciał zaczynać od stawiania tez. Rozmawiał z ponad siedemdziesięcioma ludźmi, przeglądał archiwa, po to by zrozumieć co wynika z prawa kanonicznego, a co z lokalnego uwarunkowania i jaki to może mieć wpływ na przyszłość Kościoła w Polsce.

Jakie tematy są poruszone w książce „Pastwisko”?

Książka ma cztery części dotyczące tego co rządzi Kościołem w Polsce oraz jak mogłoby być inaczej.

Część 1 – Przeszłość

Pierwszy czynnik to przeszłość. Jest to dziedzictwo, z którym, według autora, Kościół sobie nie radzi, nie rozliczył się i którego nie sproblematyzował. Według Ignacego Dutkiewicza Kościół bazuje na mitach, a nie na prawdzie i to dotyczy zarówno czasów PRL jak i późniejszego zaangażowania politycznego, oraz spraw związanych z przemocą seksualną i nie tylko.

Część 2 – Strach

Drugim elementem jest strach strukturalnie obecny w instytucji Kościoła. Według autora, księża boją się biskupów, księża wikarzy boją się proboszczów, biskup w jakiejś mierze boi się swoich księży, wszyscy trochę się boją świeckich, mediów, zewnętrza; siostry boją się swoich przełożonych. Oczywiście nie wszędzie jest tak samo, ale sprawa jest strukturalna. Dużym problemem jest też przemoc w zakonach żeńskich, gdzie siostry są zależne zarówno od przełożonej jak i struktur kościelnych – spowiednika, biskupów. A tam zdarza się wiele przemocy pod płaszczykiem „posłuszeństwa”.

Część 3 – Bezwład

Ignacy Dudkiewicz opisując system władzy w Kościele porównuje ją do plątaniny kabli. To nie jest jedna osoba, ani grupa osób, tylko kable, które nie wiadomo skąd się biorą, gdzie prowadzą, aż dochodzi się do punktów, które oddziałują mocno na Kościół, a to wszystko ostatecznie prowadzi do bezwładu.  Owszem czasem są pewne osoby, które są emblematyczne dla danych problemów, ale olbrzymi wpływ ma dziedzictwo przeszłości i strach, także przed stanięciem w prawdzie i dialogiem w Kościele, które tworzą w efekcie ten bezwład.

Część 4 – Inaczej

Nie chodzi o to by, gdy mówi się o złu w Kościele wskazać inne miejsce, w którym jest dobro. Owszem, te dobre miejsca są także źródłem nadziei, ale jak mówi prowadzący wywiad z Dudkiewiczem, Daniel Wojda – zło i dobro to nie jest plus i minus, które się znoszą.  
Autor książki podkreśla, że to jest też mało ambitna wizja, bo przecież w Kościele nie chcemy „wyjść na zero”, bo chcemy iść w górę. A w tej chwili zła w strukturach i krzywdy ludzi jest tak dużo, że nie wystarczy tego równoważyć mówieniem o dobru w Kościele.

Jednakże warto pamiętać, że gdy po 89 roku państwo było słabe, to siła Kościoła pozwalała na strukturalną pomoc ubogim ludziom. Dlatego warto nie marnować tego potencjału.

Autor w rozmowie z Danielem Wojdą podsumowuje, że Duch jest w wolności i trzeba się wyzwalać z ograniczeń, z moralizmu, że „musimy być jacyś”, że musimy zasługiwać na Bożą miłość. My musimy do niej wzrastać, bo to jest nasze zadanie, ale nie musimy na nią zasługiwać. Nie musimy też być „jacyś” aby móc mówić, nie musimy zawsze mieć racji, nie musimy być zawsze przekonani. Dudkiewicz podkreśla byśmy w wolności szukali Ducha, który do nas mówi i to jest nadzieja, która skłania nas do działania, na które nie potrzebujemy pozwolenia.

Jakie refleksje wzbudza książka „Pastwisko”?

Autor stara się oczyszczać oczekiwania czytelników w stosunku do Kościoła instytucjonalnego. On nie chce by jedna osoba nadała kierunek dryfującemu Kościołowi w Polsce, który spada z wysokiego konia, z wysoka – ale jednak spada. Chce byśmy zgodzili się na taką rzeczywistość w Kościele, w której jesteśmy razem, próbujemy razem wzrastać, budujemy wspólnotę, wzajemnie się widzimy, wzajemnie próbujemy się słuchać, nawet gdy się głęboko nie zgadzamy i dajemy sobie rodzaj „luzu” do bycia w niej na różnych zasadach. Może nie trzeba „jednego kierunku” w Polsce, chyba że to kierunek ku pluralizmowi i odkryciu jak wiele różnorodności mieści się w Kościele Katolickim. Bo niestety w Polsce jest przekonanie, że Katolicyzm to zamknięta rama, w której trzeba się zmieścić. Jeśli wychodzisz z „pastwiska” to albo nie jesteś w stadzie, albo dostaniesz „pastuchem”. A krótkie spojrzenie na Kościół na świecie pokazuje, że tak to nie wygląda.

Wielu upodobało sobie formułę, że Kościół to „święta wspólnota grzesznych ludzi”. To jest formuła niepełna według autora. Kościół jest święty dzięki założycielowi – Chrystusowi i Duchowi Świętemu, który daje natchnienia, które mogą być zignorowane zarówno w naszym życiu wewnętrznym, jak i we wspólnotach oraz przez najwyższą hierarchię. Z drugiej strony każdy z nas jest podatny na grzech i zdradę. Jednakże brakuje socjologicznego odniesienia pośrodku tych skrajności. Kościół jest strukturą miliarda ludzi i podlega takim samym prawom i działaniom, które dotyczy duży struktur takich jak państwo, monarchia czy wielka korporacja. A to może mieć wpływ na tworzenie „dworów”, „kultury haków”, korupcji, poczucia wybraństwa, co jest niezgodne z wizją Ewangeliczną. Są struktury łaski, umacniające wybór dobra i struktury zła – czyli mechanizmy popychające nas do czynienia zła, np. ekonomia, ubóstwo, przemoc. Jeśli powiedzenie biskupowi, że źle robi jest potencjalnym „samobójstwem”, to znaczy, że mamy do czynienia ze strukturami zła. To, że struktury powodują potworne zachowanie, nie musi oznaczać, że każdy, kto je popełnił jest potworem.

Jednym ze źródłem problemów, jest to, że księży jest za dużo i wierni nie mogą podjąć współodpowiedzialności i trudno liczyć na zmiany, dopóki się to nie zmieni. Duchowni z Ameryki Łacińskiej czy Francji są zdumieni, że w Polsce księża prowadzą Caritas, księgowość, wydają czasopisma, a oni nie mają ludzi do sprawowania Eucharystii. Oczywiście jest ryzyko, że świecki będzie sklerykalizowany, ale też systemowo ma wokół siebie osoby, które zwrócą mu uwagę na patologie i ma wolność odejścia z pracy. No ale na razie nie jesteśmy na etapie by być wpuszczonym w te struktury.  Autor wskazuje na to, że choć uczestnictwo w kościele jest mocno sfeminizowane, to władzę mają mężczyźni.

Dudkiewicz wspomina, że jeden z jego czytelników zobaczył w książce dużo nadziei, ale nie takiej łatwej, lukrowanej, takiej by się nie przejmować, bo Pan Bóg wszystko zdziała. Jest to nadzieja, będąca zadaniem do wykonania. Ona nie mówi „wszystko będzie dobrze”, tylko „to, czy będzie dobrze, zależy od tego co zrobisz”. Autor nie chciałby książka była źródłem kryzysów, ale źródłem pytań, co pozwala na rozwój i dojrzewanie.

Ze względu na trudną tematykę, lektura może nie być właściwą dla niektórych osób, będących aktualnie na specyficznym etapie życia i rozwoju wiary. . Aczkolwiek o tym jak ważne jest to dzieło świadczy fakt, że zaledwie po dwóch tygodniach od rozpoczęcia sprzedaży, wydawnictwo musiało zrobić dodruk książki.

Gdzie szukać opisów kolejnych wartościowych książek?

Chcesz więcej recenzji? Wesprzyj Neony Szeptem!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *