Okładka książki p.t."Wspólnota, która leczy - Wspólnota, która rani. O wierze, emocjach i manipulacji w Kościele.

Autor: Angelika Szelągowska-Mironiuk
ISBN: 978-83-277-4705-1
Wydawnictwo WAM

Książka Angeliki Szelągowskiej-Mironiuk w przystępny sposób przedstawia temat przynależności do wspólnot w Kościele Katolickim. Zwraca uwagę na stereotypowe podziały wśród katolików na tradsów i charyzmatyków, które nie zakładają możliwości łączenia tego co najlepsze zarówno w tradycji jak i w korzystaniu z charyzmatów, choć wielu ludzi łączy co najlepsze z obu tych duchowości. Tych którzy na siłę próbują tworzyć podziały, psycholożka nazywa pseudoreligijnymi kibolami.

Autorka pokazuje, że może być rozdźwięk między duchowością – czyli czymś, co jest wewnętrzne i intymne, a religijnością, czyli tym co widzimy na zewnątrz. Zakładając jednak właściwy wzrost człowieka w obu tych aspektach, stosuje te dwa słowa zamiennie.

Z książki możemy się dowiedzieć, jakie potrzeby może zaspokajać wspólnota i dlaczego niektórzy ludzie chcą przynależeć do grupy religijnej. Poznamy tez obiektywne zalety przynależności do różnego typu wspólnot.

Ważnym aspektem, na który zwraca uwagę autorka, są organizacje destrukcyjne ze względu na osobowość ich lidera lub dynamikę grupy. Taka wspólnota nie tylko nie wpłynie pozytywnie na rozwój jej członków, ale może być przyczyną utraty tożsamości, więzi z najbliższymi, a nawet zaburzeń zdrowia psychicznego.

Autorka, która jest psycholożką i psychoterapeutką, a jednocześnie aktywną uczestniczką katolickiej wspólnoty, jasno wykazuje, gdzie się kończą kompetencje duchownych i liderów grup.  Zarówno choroby fizyczne jak i psychiczne nie muszą oznaczać małej wiary czy grzeszności człowieka. Dlatego każda próba kwestionowania specjalistycznego leczenia – zarówno ciała jak i psychiki oraz propozycje „zamadlania” problemu są nadużyciem duchowym.

Oczywiście, tak jak można wyróżnić negatywne cechy destrukcyjnych grup, tak można znaleźć wyróżniki zdrowej duchowo wspólnoty, w której są duże szanse na rozwój. Angelika Szelągowska-Mironiuk wskazuje jaki pozytywny wpływ na rozwój człowieka może dać przynależność do wartościowej grupy. Dodatkowo, przypomina ona o tym, że w takiej wspólnocie powinno być przyzwolenie na przeżywanie i wyrażanie uczuć i emocji – zarówno tych przyjemnych jak i nieprzyjemnych.

Autorka przypomina o tym, że to każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje życie i rozwój, nie tylko duchowy. To my ponosimy odpowiedzialność i konsekwencje po każdej podjętej decyzji. Dlatego nie powinniśmy próbować oddawać tej odpowiedzialności w czyjeś ręce.

Zawsze powinniśmy zwracać uwagę na intuicje i odczucia, które mogą wskazywać, że wspólnota nie jest dla nas właściwa. Jako wolni ludzie, możemy też z każdej wspólnoty odejść w dowolnej chwili, bez poczucia winy. Przyczyną nie musi być destrukcyjność grupy, tylko może być to na przykład przeprowadzka albo zmiana stylu naszego życia i nowy zakres obowiązków, który nie pozwala na angażowanie się tak jak dotychczas.

Zawsze pierwszeństwo mają obowiązki stanu, tak więc poświęcanie obowiązków rodzicielskich lub pracowniczych na rzecz działalności we wspólnocie nie jest właściwe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne posty